Diagnoza Ewy

Ewa urodziła się prawie cztery tygodnie przed terminem. Teoretycznie była wcześniakiem, my byliśmy dosyć wyluzowanymi rodzicami, więc raczej nie analizowaliśmy jej rozwoju pod kątem zgodności z tabelkami. Wiele rzeczy robiła nieco później niż rówieśnicy, ale ciągle w normie.

Jak miała około 9 miesięcy, na jej twarzy pojawiły się dziwne wysypki. Niedługo później zrobiła się osowiała, nieco wycofana, smutna. To był środek zimy, mrozy po -15 stopni. Na początku jej nastrój zrzucaliśmy na karb pogody, rzadszych spacerów, przeziębienia, później – tych wysypek (swoją drogą, diagnozowaliśmy tę jej paszczę przez kilka miesięcy, teorii było wiele, ostatecznie stanęło na łojotokowym zapaleniu skóry). Ale minęły dwa miesiące, a jej nastrój się nie poprawiał. Była jeszcze bardziej wycofana. Zaczęliśmy nawet podejrzewać, że ogłuchła – nie reagowała na większość dźwięków.

W którymś momencie trafiliśmy na diagnozę do Synapsis (wcześniej odwiedziliśmy oczywiście laryngologa-audiologa). Tam, w zasadzie po jednej obserwacji i wywiadzie z nami, potwierdzono Całościowe Zaburzenia Rozwojowe (z adnotacją: „obserwacja w kierunku autyzmu”). Ewa miała wtedy niespełna czternaście miesięcy.

W zasadzie od razu rozpoczęliśmy terapię. Początkowo – 5 razy w tygodniu po godzinie (wytrzymywała 45 minut). Dwa lata później, chwilę przed rozpoczęciem przedszkola, miała zajęcia 5 razy po 1 h 15 minut indywidualnie, 1h w grupie z dwójką innych dzieci ze spektrum oraz 3 razy w tygodniu po 3h klubiku dla dzieci (zdrowych).

Do 2 lat i 2 miesięcy Ewa w zasadzie nie mówiła i nie komunikowała. Potrafiła powtórzyć niektóre wyrazy, bardzo dużo rozumiała, ale nie mówiła. W maju 2015 r. zaczęliśmy wprowadzać jej komunikację alternatywną metodą PECS – i wtedy wszystko ruszyło. Po kilku miesiącach zrezygnowaliśmy z obrazków, pod koniec 2015 r. Ewa mówiła już zdaniami złożonymi.

W wieku 3 lat i 2 miesięcy Ewa poszła do przedszkola (prywatnego, ogólnodostępnego z grupą integracyjną). Chodzi tam do dziś:)