Odrobinka lukru

Odrobinka lukru

– Będziesz mnie dzisiaj tulić? – zapytał Piotrek. Wprawdzie był to dzień Dawida (kładziemy dzieciaki na zmianę, raz ja raz on), ale najwyraźniej syn miał silną potrzebę zaśnięcia akurat ze mną. Nieczęsto o to prosi, a że moją rolą jako rodzica jest tulenie nieutulonych wcześniej emocji i smuteczków, to od razu się zgodziłam, zakładając, że musi być jakiś ważny powód dla tej prośby.

(no a poza tym jestem znana w mojej rodzinie jako miękka buła, wrażliwa na urocze oczka swoich dzieci)

Przyszłam więc do niego, już po tym, jak Dawid przeczytał mu książkę (aktualnie – „78-piętrowy domek na drzewie”). Światło zgaszone, Piotrek pod kołdrą, ja zakradam się do niego i kładę bez słowa.

– Mama? – spytał.

– A ty skąd wiesz, że mama? Może tata?

Pogłaskał mnie po twarzy – Tata jest bardziej włochaty. Ty masz gładszą buźkę!

– No to może Ewutek? Od Ewutka mnie tak łatwo nie odróżnisz!

– Ty masz tak ładnie polukrowane palce, a Ewutek nie. Dlatego wiem, że to ty!

Kto by pomyślał, że manicure (a.k.a. „lukrowanie palców”) może mieć takie praktyczne zastosowanie 🙂

Dodaj komentarz