Obrastamy w piórka

Obrastamy w piórka

W niedzielę odbyliśmy kolejną wycieczkę po sklepach w celu ogarnięcia logistyki okołocytrynowej. Do domu wróciliśmy z dwiema gigantycznymi siatami pełnymi kocyków, pościeli, gadżetów do kąpieli i karmienia. Wydaliśmy – znów – majątek, a nawet nie próbowaliśmy kupować ubrań (bo kto to może wiedzieć, w jakim rozmiarze będzie Ewa zaraz po narodzinach?) 🙂 Kto by pomyślał, że takie małe coś potrzebuje tyle sprzętów…:)

A sama zainteresowana wierci się właśnie i kopie. Dzisiaj w nocy miałam nawet sen, że tak wyciągnęła jedną  rękę, że aż wyciągnęła ją poza brzuch i mogłam ją za tę rękę złapać. Po głębszej analizie stwierdzam, że coraz bardziej przypomina to sceny z „Obcego”. Zaczynam się bać.

Dzisiaj wieczorem mamy szkołę rodzenia – tydzień trzeci. I NARESZCIE nauczymy się czegoś POŻYTECZNEGO. W ramach odmiany od masakrycznych ćwiczeń, po których trzy dni miałam problemy ze zrobieniem kroku. Mianowicie – dzisiaj Dawid ma zgłębiać techniki masażu obolałych pleców swojej kochanej żony:))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s