Wredne wirusy

Wredne wirusy

No więc – chore jesteśmy. Zaczęło się od Ewy – w ramach ferii (od zajęć w Asyście) była kilka razy w sali zabaw. Tam musiała wejść w głębszą zażyłość z innymi dziećmi i ich zarazkami, bo podłapała jakiegoś wirusa (typu: smarki, kaszel, gorączka). Kilka dni później wirusa miałam i ja, i tak bujamy się z nim już od przeszło tygodnia. Po drodze udało nam się zarazić też moją babcię, bo w międzyczasie byliśmy w T. Szczęśliwie wirus nawet nie próbował zabierać się za Dawida, więc jest ktoś, kto może się nami zająć, i komu z czystym sumieniem możemy marudzić (na smarki, kaszel i gorączkę).

W ramach walki z kaszlem Dawid serwuje nam syrop – małą łyżeczkę Gwieździe i dużą łyżkę mnie. Syrop jest okropny, niby słodki, ale jednak z gorzkawym posmakiem. Ja swoją porcję połykam w minimum trzech podejściach, krzywiąc się i patrząc z wyrzutem na Dawida. Ewa swoją porcję bierze na raz, później oblizuje do czysta łyżeczkę, po czym też patrzy z wyrzutem na Dawida. ŻE NIE DAŁ WIĘCEJ. Po czym dopomina się głośno kolejnej porcji, a gdy spotyka się z oporem, zaczyna ryczeć i przychodzi do mnie się poskarżyć. Tak Grzybku, rozumiem Cię, ja też nie jestem z tej sytuacji z syropem zadowolona:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s