Cztery bardzo przydatne rzeczy, jeśli jesteś rodzicem małego dziecka (lub seryjnym mordercą:))

Cztery bardzo przydatne rzeczy, jeśli jesteś rodzicem małego dziecka (lub seryjnym mordercą:))

Pamiętam te czasy, kiedy będąc w ciąży miałam ZDECYDOWANIE za dużo wolnego czasu (przymus leżenia przez jakieś dwa miesiące) i czytałam przeróżne artykuły, które miały mnie przygotować do macierzyństwa. Nie wiedziałam, że potrzeba mi tyle rzeczy do ogarnięcia małego dziecka! A czym dziecko starsze, tym tych rzeczy miało być coraz więcej…
Na szczęście teraz jestem mądrzejsza (czytaj: potrafię przygotować mleko podgrzać niemowlakowi jedzenie w warunkach polowych – czyli bez wybajerzonego podgrzewacza – na minimum 5 różnych sposobów), postanowiłam więc zrobić WŁASNE ZESTAWIENIE. A co!

1. Olejki eteryczne

Zanim pojawiła się Ewa – nie używaliśmy w ogóle. Teraz wystarczy, że Ewa ma katar – już dostaje do kąpieli wkładkę w postaci kilku kropel olejku eterycznego. W sezonie jesienno-zimowym – również profilaktycznie. Z katarem jest tak, że „nieleczony trwa tydzień, leczony siedem dni” – więc trudno powiedzieć, czy takie „inhalacje” w jakiś istotny sposób skracają infekcję, ale dają przynajmniej chwilową ulgę, a smarki podczas takiej kąpieli płyną szerokim strumieniem:) Kąpieli z olejkami eterycznymi nie da się za bardzo przedawkować, nie mają działań ubocznych, więc jest to nasz domowy sposób nr 1 na katar. Niestety, inhalacje z wykorzystaniem nebulizatora się u nas nie sprawdzają (Ewa nie chce dać sobie przyłożyć maski do twarzy), więc jest to też u nas jedyny sposób na inhalacje.

Olejków mamy całą kolekcję – od takich typowo „na katar” (miętowy, sosnowy, geraniowy, eukaliptusowy, cytrynowy), po „relaksujące” (lawendowy, pomarańczowy, waniliowy). W zależności od zapotrzebowania:)

Olejków używam też do skraplania mokrych ręczników, które kładę zimą na kaloryferach, a także do przygotowania mikstury, którą psikam Ewie włosy w celu łatwego ich rozczesania:)

Jeśli jesteś seryjnym mordercą – olejki eteryczne mogą świetnie się przydać do maskowania hmmm… zapachów, które seryjni mordercy chcieliby zamaskować (podobno najlepiej sprawdza się cynamonowy;))


2. Folia stretch/folia spożywcza

Folia spożywcza nie jest jakimś wyjątkowym odkryciem, używałam jej długo zanim pojawiła się Ewa. Ale jak dla mnie jest to prawie idealny substytut folii stretch (mniejszy format, z dodatkową funkcją „można owinąć jedzenie”).

Folię stretch podpatrzyłam u ekipy przeprowadzkowej podczas jednej z pierwszych przeprowadzek – podczas kolejnej przeprowadzki mieliśmy już własną:) Niestety, można kupić (chyba) tylko w wielkich rolkach – takich, co to wystarczają na lata:) Niemniej jednak – pakowanie czegokolwiek staje się czystą przyjemnością. Wózek-którego-Ewa-już-nie-potrzebuje – owinięty i upchnięty w piwnicy u jednej z babć. Poduchy z ławek tarasowych – owinięte i zapakowane na zimę w komórce lokatorskiej. Ozdoby choinkowe – popakowane w pudełka, owinięte i schowane sama-nie-wiem-gdzie… 🙂

Jeśli chodzi o folię i jej zastosowanie w zabawach z dzieckiem: folią oklejamy szyby, ramy okienne zabezpieczamy taśmą malarską (patrz punkt 4), podłogę koło okna – gazetami lub papierem pakowym (patrz punkt 3), bierzemy farbki plakatowe i malujemy:) Efekt: piękne witrażowe okna (a przy okazji – wzmacnianie obręczy barkowej dziecka;))

Folia może też się sprawdzić przy zabezpieczaniu różnych powierzchni przed szkodliwym / brudzącym działaniem dziecka. Tego jednak nie próbowaliśmy – w zasadzie wszystkie powierzchnie w naszym domu – oprócz kanapy – są łatwo zmywalne. A kanapę ciężko byłoby jednak owinąć w folię stretch – był jednak taki okres w naszym (Ewy) życiu, kiedy kanapa była obłożona czymś w rodzaju plastikowego pokrowca, zrobionego z zasłonek prysznicowych:))

Jest też jeszcze jedno, BARDZO WAŻNE zastosowanie folii stretch. Jeszcze z niego nigdy nie skorzystaliśmy, ale świadomość, że zawsze mamy taką opcję (bo folii mamy spory zapas) jest bardzo uspokajająca. Zastosowanie szczególnie przydatne w przypadku wyjątkowo ruchliwych/hałaśliwych/męczących dzieci.
Skrępować dziecko folią i przywiązać np. do nogi stołu. Albo w zasadzie położyć gdziekolwiek – jak będzie dobrze owinięte, to i tak daleko się nie ruszy;) Jak jest hałaśliwe, to można dodatkowo zakneblować. I spokój;)

Jeśli jesteś seryjnym mordercą – folia może się przydać do pakowania zwłok. Zresztą, obejrzyjcie Dextera, to będziecie wiedzieć;)


3. Szary papier pakowy

Jak Ewa miała mniej więcej rok i zaczęliśmy uskuteczniać różnego rodzaju prace „stolikowe” (rysowanie, malowanie, ciastolina itd.), to w przypływie geniuszu kupiłam w Makro wielką rolkę szarego papieru pakowego. Przez kilka ładnych miesięcy w zasadzie na stałe mieliśmy nim oklejone pół stołu – mogła sobie malować ile chciała, a ja nie dostawałam palpitacji, że będę musiała szorować później stół:)

Na takim „obrusie” z papieru były różne rysunki, nie tylko Ewy, ale też nasze. Czasami na szybko zapisało się tam jakąś wiadomość, adres, numer telefonu, raz nawet Dawid wyliczył tam jedną całkę…:)

malowanie_1

Później często naklejaliśmy papier na kawałku ściany, żeby mogła malować większe formy (obręcz barkowa!).

Poniżej przykład bardziej skomplikowanej konstrukcji: najpierw papier pakowy przyklejony do ściany taśmą malarską, później kolorowanka naklejona na papier pakowy (widać nawet, że papier ma większą powierzchnię – w razie gdyby „się wyjechało”:)).

malowanie

 

Udałoby nam się pewnie zużyć do dzisiaj tę rolkę gdyby nie to, że Ewa jednak wyjątkowo nie lubi prac plastycznych.

A w te Święta papier pakowy przydał mi się do pakowania prezentów:) Robiłam z niego takie torebki. W sumie nie tylko ja – NAWET DAWID JEDNĄ ZROBIŁ (dla mnie – bo stanowczo odmówiłam zapakowania swojego prezentu;)).

źródło: http://fallfordiy.com/blog/2016/06/07/diy-brush-lettered-gift-bags/
 
Jeśli jesteś seryjnym mordercą – zwłoki owinięte folią stretch dobrze jest później zapakować w coś nieprzezroczystego. Bo przez folię to jednak może być widać, że to zwłoki.
 

4. Taśma malarska

To jest moje ulubione znalezisko. Odkryte przy naszym pierwszym malowaniu (przed narodzinami Ewy), ale od tego czasu muszę zawsze mieć w domu zapas, i niezapowiedziane malowanie wcale nie jest tu głównym powodem (szczerze mówiąc, malowania unikamy jak ognia;)). Z taśmą malarską można zrobić wszystko: obkleić stół papierem pakowym, przykleić papier do ściany, przykleić folię do okna i zabezpieczyć jego ramy, wykleić na podłodze tor, którym będą jeździć samochodziki, nakleić na podłodze „start” i „meta”, żeby wiadomo było, odkąd i dokąd się ścigamy, przykleić do ściany/lodówki dzieła malarskie dziecka… No niezliczone możliwości! A przy tym – zawsze można to łatwo odkleić i nie ma po taśmie śladu. Szczerze mówiąc – nie wiem, jak ja funkcjonowałam bez taśmy malarskiej:)
Jeśli jesteś seryjnym mordercą – to wiadomo, przyda się do zabezpieczania folią siebie / miejsca zbrodni;)

REASUMUJĄC

Najbardziej przydaje się to, co można używać latami, do wielu aktywności i to nie tylko tych związanych bezpośrednio z dzieckiem:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s