Jak ryba w wodzie

Jak ryba w wodzie

W przyszłym tygodniu ostatnie zajęcia w tym roku szkolnym, a ja dopiero teraz zebrałam się, żeby o tym napisać:) Otóż – od września Ewa chodzi na zajęcia z pływania. Zajęcia są grupowe (ok. 12 dzieci), ogólnodostępne, organizowane przez szkołę pływania.

Długo zastanawialiśmy się, jak do tematu pływania podejść. Ewa basen uwielbia – do tego stopnia, że czasami strach patrzeć, jak rzuca się do wody. Chcieliśmy więc, żeby ktoś ją nauczył pływać, a oprócz tego liczyliśmy na to, że czas spędzony w wodzie pozytywnie wpłynie na motorykę dużą. Rozważaliśmy zajęcia z rehabilitantem, indywidualne lekcje pływania i szkółkę pływacką.

Do szkółki zapisaliśmy ją w sumie na próbę. Nie wiedzieliśmy, jak poradzi sobie w grupie i czy będzie zainteresowana lekcjami. Przy zapisywaniu poinformowałam o diagnozie, powiedziałam, że Ewa komunikuje i wykonuje polecenia, ale ma problem ze skupieniem się na jednej czynności przez dłuższy czas. Instruktorzy postanowili spróbować:)

Po pierwszych zajęciach już było wiadomo, że zainteresowanie jak najbardziej u Ewy jest, z funkcjonowaniem w grupie też nie ma problemu, natomiast jest coś, co my w domu nazywamy „syndromem muszki owocówki”. Czyli: Ewa dostaje polecenie, idzie, żeby coś zrobić, ale nagle na swojej drodze zobaczy coś interesującego i jej myśli odlatują już w zupełnie innym kierunku. Jak muszka owocówka – o poleceniu pamięta może przez trzy sekundy.

Podobnie było na zajęciach. Dzieci dostawały polecenie – np. przepłynąć od brzegu do brzegu z deską do pływania. Ewa zaczyna płynąć z dziećmi, za chwilę przystaje, odwraca się, robi nurka, patrzy na jakieś dziecko,  przypomina sobie, że fajnie byłoby sobie poskakać – i za chwilę, jak nikt nie patrzy, ona już jest na brzegu basenu i robi efektowny skok do wody.

Przyznam szczerze – byłam załamana. Nie tym, że ona tak słabo na tych zajęciach trenuje, bo to akurat było do przewidzenia – ale tym, że nas z tej szkółki wyrzucą:)  A jej już się spodobało, uznała autorytet instruktorów i widać było, że jednak stara się coś tam robić. Poszłam więc po zajęciach do Pana Instruktora i pytam, czy ona im jednak za bardzo nie przeszkadza, bo widzę, że chwila nieuwagi i robi co chce. Pan przyznał, że z tym utrzymaniem uwagi faktycznie jest problem, ale też nie ma dramatu. Trzeba się jednak liczyć z tym, że pewnie nie nauczy się pływać tak szybko jak inne dzieci.

Takich podejść i dyskusji z instruktorami: „a może jednak ona państwu za bardzo przeszkadza i powinniśmy zamienić te zajęcia na indywidualne” miałam pewnie ze trzy. Ostatecznie dałam sobie spokój (szczególnie, że na semestr letni były nowe zapisy i miejsce dla Ewy znalazło się bez problemu). Ewa pewnie jeszcze długo nie będzie pływać tak, jak powinna (chociaż w wodzie radzi sobie naprawdę dobrze, dużo lepiej, niż we wrześniu!), ale widzę, że dużą frajdę sprawiają jej nie tylko same lekcje pływania, ale przede wszystkim – zajęcia w grupie. Praca nad motoryką dużą w cenie, a trening umiejętności społecznych – gratis:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s