Kłapcio

Kłapcio

Stało się. Zgubiliśmy Kłapcia.

Przetrząsnęliśmy dom – co najmniej kilka razy. P. Małgosia patrzyła w przedszkolu. Dzwoniłam do biura rzeczy znalezionych ZTM. Wujek Filip przeszukał swoje mieszkanie – bo to w sumie stamtąd mamy ostatnie zdjęcie Ewy z Kłapciem. Później najprawdopodobniej był jeszcze w przedszkolu, ale w sumie żadne z nas nie da sobie za to ręki uciąć – ostatnich kilka tygodni było bardzo intensywne i w sumie do dzisiaj biegam przez to jak kot z pęcherzem (ale udało mi się zaliczyć sprawdzian na kursie, na który chodzę i przeżyć adaptację Piotrka w żłobku). Tyle, jeśli chodzi o usprawiedliwienia.

Dzisiaj powiedziałam Ewie, że Kłapcio się zgubił. Przyjęła to w miarę dobrze. Od jakiegoś czasu ma fazę pingwinową (ech, długa historia:)), więc skupiła się na pluszakach-pingwinach. Plus całej sytuacji (no bo zawsze trzeba szukać pozytywów, prawda?) jest taki, że jednak trochę się od Kłapcia odzwyczaiła, więc sama pewnie widzi, że potrafi się bez niego obejść. Pytanie tylko, jak długo taki stan się utrzyma.

W każdym razie – aktualnie jesteśmy na etapie poszukiwań za pomocą ogłoszeń i internetu. To taki cień nadziei dla Ewy i dla nas, że być może ktoś go jednak znalazł i że Kłapcio gdzieś tam na Ewę czeka.

ulotka-1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s