#niekupujewempiku

#niekupujewempiku

Ja w zasadzie nie jestem jakoś specjalnie mściwa czy pamiętliwa. Zdaję sobie sprawę, że ludzie popełniają błędy, że mają prawo mieć gorszy dzień. A poza tym – rozpamiętywanie jakichś drobiazgów naprawdę nie ma większego sensu, lepiej skupić się na tym, co pozytywne.

Czasami jednak cierpliwość mi się kończy. Szczególnie, kiedy po kolejnym kredycie zaufania nacinam się raz jeszcze. Szczególnie, kiedy bezpośrednio poszkodowanym nie jestem ja, ale któreś z moich dzieci. Wtedy włącza mi się tryb „krzywd wyrządzonych rodzinie się nie wybacza”.

Tym razem poszło o książki.

Zrobiłam dosyć spore zamówienie w Empiku. Prezenty na urodziny Ewy: kilka nowych komiksów z Calvinem i Hobbesem, puzzle, książkę o pingwinach. Oprócz tego książkę „Pod Ziemią Pod Wodą” Mizielińskich, która miała być prezentem dla Karola, do którego na urodziny Ewa szła w zeszły piątek. Zamówienie wysłałam w sobotę, 16 marca, co przy opcjach „wysyłamy w 1-2 dni robocze” i „odbiór samodzielny w salonie Empiku” powinno być masą czasu (do Karola Ewa szła 22 marca).

NIE BYŁO.

Najpierw zamówienie miało być do odbioru 19-20 marca, później przesunięto je na 20-21 marca. W czwartek (21 marca) po południu Dawid zaczął sprawdzać, czy jest już do odbioru.

NIE BYŁO.

I żeby jeszcze zadzwonili, że się spóźnią, że żeby nie czekać, że może wyślą część a resztę później – nie. Co im tam po jednym malutkim zamówieniu na 160 zł, nie? Co to dla takiego Empiku. Przecież klient poczeka, co mu szkodzi. A nawet jak nie poczeka, to ile to jest, takie 160 zł dla spółki, która ma obroty na poziomie 1,7 mld zł rocznie?

Zamówienie odwołaliśmy. Książkę dla Karola zlokalizowaliśmy stacjonarnie w Księgarni im. Baczyńskiego. Promocja była, więc Ewa dodatkowo wysępiła u Taty kolejną książkę o pszczołach.

Z komiksami o Calvinie już nie chciałam ryzykować (trzeba je zamawiać przez internet), więc na urodziny kupiłam już Ewie grę. Komiksy będą na dzień dziecka.

A jeśli chodzi o Empik – obiecałam sobie, że moja noga (zarówno fizycznie jak i wirtualnie) już więcej u nich nie postanie. A ci, którzy znają mnie osobiście wiedzą, że potrafię być uparta jak stado osłów (swoją drogą to jest cecha, którą odziedziczyła po mnie Ewa). Stacjonarnych sklepów unikam już od dawna – więcej tam „pierdzioletów” (jak mówi Ewa) niż książek i płyt. Ale zamawianie w empik.com było po prostu wygodne – mieli największą ofertę spośród wielu księgarni i w ten sposób było najłatwiej. Ale choćbym miała jeździć po całej Warszawie czy zamawiać każdą książkę w innej księgarni/wydawnictwie, to od nich będę się trzymała z daleka. I piszę to tutaj po to, żeby pamiętać. Bo jak napiszę i się zdeklaruję, to już nie ma siły – w Empiku zamawiać nie będę.

Na studiach uczono mnie, że utrzymanie jednego klienta jest dla danej firmy tańsze, niż pozyskanie nowego. A zdenerwowany klient to w ogóle tragedia, bo gada taki o swoim zdenerwowaniu i sieje ferment. Ja tam gadać średnio lubię, wolę coś sobie policzyć. Na przykład to, ile Empik straci na tym, że nie dosłał mi na czas tej książki dla Karola.

Stan na 2019-03-29: 99 zł (gra zamiast Calvina i Hobbes’a) + 94,85 zł (dwie książki w księgarni im. Baczyńskiego) = 193,85 zł

Jeśli ktoś chciałby się przyłączyć do mojego bojkotu – nie będę protestować:)

#niekupujewempiku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s