Dawid: „Po kim ona ma takie duże oczy?”
Robię więc wytrzeszcz i próbuję delikatnie zasugerować…
Dawid: „Ale kolor oczu ma jednak bardziej po tobie.”
Ja: „I włosy.”
Dawid: „I płeć.”
Ja: „No płeć to jednak po tobie, ja nie miałam przecież na to żadnego wpływu.”
Autor: TeoriaChaosu
Jak ona to robi?
Ewa raczej się nie chwali tym, co potrafi zrobić lub tym co wie. Raz na jakiś czas zaskakuje nas jednak jakąś swoją umiejętnością. I wtedy tak sobie myślę, że w zasadzie to nie mamy pojęcia, jak działa jej umysł i co w tej małej nieuczesanej główce w zasadzie siedzi.
Ostatnio słuchałyśmy piosenek. Zażyczyła sobie rano, żeby jej puścić „hipciora” (hiciora) – czyli piosenki z „Krainy Lodu”. Płyta została w samochodzie, więc Dawid znalazł jakąś playlistę na Spotify i puścił z iPada. Poleciała seria „hipciorów„, a później inne disneyowskie piosenki. Wiele z nich pochodziło z bajek, których jeszcze nie oglądaliśmy (no i wszystkie były po angielsku).
W pewnym momencie zaczyna się kolejna piosenka. Ja jej nie kojarzę, nie mamy jej nigdzie zgranej.
Ewa zastyga i nagle woła: „Aurora!”
Wiem, że chodzi jej o to, że piosenka jest ze „Śpiącej Królewny” – którą oglądaliśmy zaledwie raz, jakieś dwa tygodnie temu. Rzucam więc okiem na iPada, żeby sprawdzić tytuł. Z daleka widzę obrazek z „Pinokia”, mówię więc:
„Nie Ewa, to piosenka z Pinokia. Nie widzieliśmy jeszcze tej bajki.”
Widzę, że nie jest zadowolona z mojej odpowiedzi, ale nie komentuje tego. Jednocześnie przyglądam się lepiej temu, co znajduje się na ekranie iPada i doczytuję, że piosenka faktycznie pochodzi ze „Śpiącej Królewny”, a Pinokio był jedynie na okładce płyty ze składanką różnych piosenek:)
Wieczorem postanawiam pokazać Dawidowi reakcję Ewy na tę piosenkę. Wyszukuję ją raz jeszcze. I znowu, po kilku taktach Ewa ją rozpoznaje. Ja tymczasem orientuję się, że to jest zupełnie inna wersja tej samej piosenki (za pierwszym razem piosenka śpiewana była przez mężczyznę, za drugim – przez kobietę, aranżacja też nieco inna). Jak ona to robi? 🙂
Konflikt tragiczny
To uczucie… kiedy widzisz, że córka znajduje w trawie jeden z pierwszych tej wiosny kwiatków, zrywa go i zaraz biegnie do Ciebie, radosna, żeby Ci go dać…
…a ty wiesz, że jesteś na niego bardzo uczulona:)
Dawid, nie czytaj!
Jedziemy rano windą do garażu – Ewa i ja.
Ewa: „Pojedziemy Złomkiem!”
Samochód kupiliśmy zaledwie kilka miesięcy temu. Wprawdzie był używany, ale chyba nie aż tak…? 🙂
[aktualizacja 2016-04-11: dzisiaj Ewa nazwała „Zygzakiem” jadące pasem obok czerwone Daewoo Tico. Jej sposób kategoryzacji samochodów jest jednak nieco specyficzny i w zasadzie sprowadza się tylko do koloru lakieru:))]
Skutki nadmiernego oglądania bajek Disney’a
Dawid: Tu zbudujemy ścianę… Tu będzie wejście… Ewa, a co jeszcze musi być w każdym zamku? (miał na myśli wieżę)
Ewa: Księżniczka!
Jak strollować autystę? :)
Dawno, dawno temu, jeszcze zanim pojawiła się Ewa (a w zasadzie – jeszcze zanim pojawił się w moim życiu Dawid:)) kupiłam sobie puzzle z Kubusiem Puchatkiem. Obrazek o tyle fajny, że będący mozaiką tysięcy maluteńkich obrazków – również z bajek o Puchatku.
Prawda, sama prawda i tylko prawda (w mistrzowskim wykonaniu)!
Fascynacji kosmosem ciąg dalszy
” Pójdziemy do sklepu dla kosmonauty i kupimy kosmos!”
Córka chyba nieco przecenia nasze możliwości finansowe…
PS. Teraz można czytać bloga również za pomocą Bloglovin 🙂
Nie czuję, że rymuję
„Policz księciu do dziesięciu”
Podział ról
Od jakiegoś czasu Ewa lubi wcielać się w różne role – a może w zasadzie nadawać sobie i nam nowe imiona – najczęściej z ulubionych bajek. Pisałam już o Śwince Peppie, dzisiaj będzie natomiast o kilku innych bajkach, gdyż doszłam wreszcie do tego, według jakiego klucza poszczególne role/imiona są przydzielane.
Dawid dostaje rolę głównego bohatera/samca alfa (Sully – „Potwory i Spółka”, Simba – „Król Lew”).
Ewa przydziela sobie rolę najlepszego przyjaciela głównego bohatera (Mike – „Potwory i Spółka”, Timon – „Król Lew”).
Ja otrzymuję „to co zostanie” (Boo – „Potwory i Spółka”, Pumba – „Król Lew”).
Dzisiaj postanowiłam – z lekkim wyrzutem – podzielić się tą teorią z Dawidem. Natychmiast postanowiliśmy ją przetestować, wypytując Ewę, jakie role przydzieli nam na podstawie bajki „Auta”.
Dawid: „Ewa, bawimy się w Auta. Kim ja jestem?”
Ewa: „Zygzak MacQueen” (do przewidzenia)
Dawid: „A ty, kim jesteś?”
Ewa: „Złomek!” (do przewidzenia)
Dawid: „A mama?”
Ewa: *cisza*
Ewa długo nie miała pomysłu na to, jaką rolę mi przydzielić. Dawid postanowił podsunąć jej jakieś pomysły:
Dawid: „Ewa, a może mama będzie Heńkiem?” (taki wredny kombajn, wielki i ciągle wściekły)
Ewa: „Nie!” (no, chociaż coś)
Dawid: „A może Marian?” (ciapowata ciężarówka, która zgubiła głównego bohatera na autostradzie w drodze na wyścig)
Ewa: „Tak, Marian!”
I w ten sposób stałam się Marianem. Dawid sam się chyba nie spodziewał, że Ewa będzie przez resztę dnia w ten sposób się do mnie zwracać.
Wieczorem żegnałam się z Ewą, daję jej buziaka i mówię dobranoc.
Ewa: „Dobranoc Marianku!”
Ja: „No hej, ale jak to, ja tak nie chcę!”
Dawid (postanowił mi pomóc, widać sumienie go ruszyło): „Ewa, powiedz tak: dobranoc mamusiu!”
Ewa: „… Dobranoc Marianku!”
Wydziedziczę ją, jak nic.
A tak w ogóle to mam wrażenie, że oni trzymają wspólny front częściej, niż mi się wydaje. Wczoraj na przykład Ewa uparła się, żebym to ja z nią wieczorem została, mimo, że była kolej Dawida. Dopiero później przypomniałam sobie, że słyszałam, jak Dawid mówił: „A jakbyś dzisiaj szybko zasnęła, to tata zdążyłby jeszcze obejrzeć drugą połowę meczu„. Przypadek?





