Jak jej to powiedzieć?

Jak jej to powiedzieć?

Staram się nie kłamać swojemu dziecku. Nie, wróć. Nie kłamię swojemu dziecku. Żadne tam: „pojedziemy teraz na wycieczkę” – gdzie „wycieczka” oznacza wizytę w przychodni i pobieranie krwi. Żadne: „telewizor się popsuł”, kiedy jest koniec bajki. Żadne: „mama tylko wyskoczy na chwilę do toalety i zaraz przyjdzie”, kiedy muszę ją zostawić na cały dzień w przedszkolu. Wydaje mi się, że precyzyjne informacje są lepsze niż kłamstwo, które z reguły wcześniej czy później wychodzi na jaw i powoduje spore rozczarowanie. I zawód, że mama oszukała, że miało jej nie być tylko chwilkę, a nie było długo.

Nie oszukujemy Ewy – przez co łatwiej nam niektóre rzeczy przeforsować. Ona WIE, że jeżeli coś jej powiemy lub obiecamy, to tak będzie. I dzięki temu nam ufa.

Tyle że… czasami nie mówię jej wszystkiego;)

Dawno temu, jeszcze jak Ewa nie chodziła do przedszkola, ale chodziła codziennie na terapię – pakowałam jej w ramach drugiego śniadania shake’a, na którego przepis poleciła nam pani dietetyk. Shake był na bazie awokado i owoców, do tego mleko ryżowe.

Później Ewie jakoś się shake znudził, plan dnia nam się zmienił i skończyło się na tym, że Ewa zapomniała, że takie domowe shake’i lubi.

Ale było jedno miejsce, z którego w dalszym ciągu, raz na jakiś czas, shake’i pijała. Wprawdzie nie identyczne jak tamte polecane przez panią dietetyk, bo w 100% owocowe, ale jednak. Minus był taki, że jej ulubiony „Skok na sok” można było dostać zaledwie w czterech miejscach w Warszawie, a do najbliższego trzeba było jechać jakieś 10km (i czasami autentycznie jechaliśmy tam tylko na soczek, bo Ewa miała ochotę:)).

Jakiś czas temu zaczęłam więc kampanię mającą na celu… lekkie zmodyfikowanie całego rytuału.

Najpierw parę razy pojechałam po ten soczek i przywiozłam Ewie, jak ją odbierałam z przedszkola.

Któregoś dnia zrobiłam prawie-identyczny sok w domu i przelałam go do wymytego wcześniej kubeczka od oryginalnego soku. Tego dnia jak gdyby nigdy nic podałam Ewie kubek z sokiem – ale cała w środku zamarłam w oczekiwaniu, co się dalej stanie (jak w tej historii z kotletem:)). Wypiła!

Następnego dnia przyniosłam ten sam sok, ale w innym kubeczku (już takim wielorazowym). Wybrałam najbardziej atrakcyjny kubeczek z dostępnych. „Wiesz, tamten kubeczek mi się uszkodził, musiałam przelać do tego” (i to w zasadzie była prawda – oryginalny kubeczek poleciał wcześniej do kosza:)). Wypiła!

Później – etapami modyfikowałam sok tak, aby smak pozostał mniej więcej ten sam, ale zawartość była jednak jakby zdrowsza. Podmieniałam część owoców na awokado, dodałam też EyeQ (taki preparat na koncentrację).

Od kilku dni Ewa pije już „docelową” miksturę. Codziennie. Pełen sukces!

Żebym tylko wiedziała jak jej powiedzieć, że nie jeżdżę po to do jej ulubionego baru w Arkadii, ale robię w domu…:))

img_3430

3 myśli w temacie “Jak jej to powiedzieć?

  1. Ech, żeby młody chciał pić takie mikstury… ale niestety on nie tknie soku, który ma „fusy”. Żadne przecierowe soki, czy inne takie nie przejdą. A robiony w domu sok muszę filtrować tak, żeby był całkowicie klarowny.
    Ale takie podmiany smakowe też stosujemy (tyle, że nie w napojach 😉 ) i dokładnie tak właśnie – krok po kroczku – aż dojdzie się do docelowego składu, bądź pożądanego składnika 😉 Dlatego na przykład najulubieńszy makaron „z jasnym sosem”, do którego podstawą był sos carbonara w tej chwili potrafi zawierać w sobie brokuła, cukinię i szpinak (czasami nawet razem) – a jedynym składnikiem stycznym z carnonarą jest pewna ilość śmietanki 😉

    Nigdy też nie stosowaliśmy takich kłamstewek typu: „mama wróci za minutkę”, kiedy wiem, że nie wrócę, czy też „musimy już iść, ale wrócimy tu jutro”, skoro nie wrócimy. Strasznie mnie to irytuje i jak młody był młodszy to mieliśmy o to batalię z dziadkami i pradziadkami.

    Polubienie

    1. A i jeszcze – u nas metoda na powiedzenie, że coś robione jest w domu była najprostsza z możliwych. Jak już byłam pewna, że smak jest taki jak ma być i jest akceptowany radośnie proponowałam, żebyśmy sprawdzili, czy uda nam się w domu zrobić to i to 😉 Do tej pory skuteczność była 100% 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s