Niepokój II

Niepokój II

To jeden z tych wpisów, które musiały trochę poczekać na swoją kolej. Jest to w pewnym sensie ciąg dalszy historii, o której zaczęłam pisać w notce „Niepokój„. A w zasadzie posłowie do tamtej, bo przecież dotyczy tego, co stało się po diagnozie Piotrka.

Jakiś czas po diagnozie Piotrka zeskanowałam całą tę jego papierologię (dokumenty z Poradni, diagnozę od psychiatry itd.) i wysłałam do Żłobka. Taki był plan i tak umawiałam się z Paniami, mimo, iż formalnie dokumenty z Poradni do niczego w Żłobku nie były potrzebne (żłobki nie dostają wyższej dotacji na dzieci objęte orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego – te „profity” dostępne są dopiero w przedszkolach). Ale ja zawsze starałam się dosyć otwarcie rozmawiać z pedagogami o swoich dzieciach i szczegółach ich diagnoz. Jeśli już, to cierpiałam raczej na brak zainteresowania tymi informacjami z drugiej strony:) Ale za każdym razem, gdy Ewie (czy teraz Piotrkowi) zmieniał się wychowawca czy terapeuta, deklarowałam gotowość spotkania, opowiedzenia o dziecku, zreferowania jego przeszłości i odpowiedzenia na wszelkie pytania, łącznie z tymi najbardziej absurdalnymi (np. dotyczącymi przebiegu ciąży i porodu). Zakładałam, że czym wszyscy są lepiej poinformowani, tym moje dzieci i ich potrzeby są lepiej rozumiane. A na tym przede wszystkim mi zależało.

Krótko po moim mailu dostałam odpowiedź od Dyrektorki Żłobka, a w niej: „chciałabym chwilę porozmawiać”.

I wiecie, zmroziło mnie na chwilę. W ciągu ostatnich siedmiu lat czytałam na forach i grupach facebookowych niejedną historię z cyklu: „dziecko dostało diagnozę i żłobek/przedszkole chcą się go pozbyć”. Był listopad, dopiero co zaczęliśmy łapać równowagę po debiucie Ewy w nowej szkole i zamieszaniu z diagnozą Piotrka. A przynajmniej tak nam się wydawało. W każdym razie Żłobek był jedną z tych rzeczy, z którymi nigdy nie było problemu – Piotrek szedł tam w podskokach, Ciocie uwielbiał, mieliśmy blisko. I choć Piotrek teoretycznie mógłby już od września pójść do przedszkola, to przesunęliśmy to na przełom wiosny/lata, między innymi po to, żeby jesienno-zimową falę pandemii przeczekać w znajomym miejscu.

Przeraziła mnie ewentualna zmiana.

Ale zaraz potem pomyślałam sobie: „nieeee, niemożliwe”. Nie wyrzucą go. Będzie dobrze.

I żeby była jasność – w zasadzie nie miałabym nikomu za złe, gdybym na jakimś etapie usłyszała: „prosimy poszukać innego miejsca”. To oczywiście jest przykre, otrzymać taką informację, ale z drugiej strony potrafiłabym docenić szczerość przekazu. „Nie potrafimy pomóc, nie radzimy sobie z Pani dzieckiem” – ok, lepsze to, niż mydlenie rodzicowi oczu, że wszystko jest super. Wyciąganie kasy – od rodzica i z dotacji – i nie robienie z dzieckiem nic ponad upewnienie się, że nie zrobi krzywdy sobie i innym.

Nie miałam też za złe, kiedy na etapie szukania szkoły dla Ewy znalazłam w okolicy (rozumianej jako „trzy dzielnice Warszawy i jedna podwarszawska miejscowość, o ludności wynoszącej w sumie 400 tys. osób”) tylko trzy prywatne podstawówki, które w ogóle gotowe były porozmawiać o przyjęciu dziecka z orzeczeniem. Złościłam się trochę na system, na to, że w ogóle muszę o coś takiego pytać, na to, że obecność dzieci z niepełnosprawnościami nie jest czymś oczywistym. Ale na konkretną szkołę, która mi pisze, że nie przyjmuje dzieci z orzeczeniem? Nie. Może nie ma warunków, odpowiednio empatycznej kadry, może w ich mniemaniu dzieci w spektrum to jakieś cudaczne rarogi. Może nie współpracuje z psychologiem i logopedą, którzy mogliby poprowadzić wymaganą orzeczeniem terapię. Każdy z tych powodów wystarczy, żeby stwierdzić, że to nie jest miejsce, do którego chciałabym posłać swoje dziecko.

W każdym razie – mimo pozytywnego nastawienia, od momentu otrzymania maila ze Żłobka aż do spotkania czułam ciągły niepokój. Wierzyłam, że będzie dobrze, a mimo to starałam się przygotować na złe informacje.

Ale wiecie co usłyszałam?

Usłyszałam, że Ciocie bardzo Piotrka lubią. Że bardzo zależy im, żeby jak najlepiej mu pomóc i go wesprzeć. Ale nie mają zbyt dużego doświadczenia w opiece nad dziećmi w spektrum, więc chętnie spotkałyby się ze mną, żeby nauczyć się czegoś więcej o autyzmie i o tym, jak najlepiej Piotrkowi pomóc.

Spotkanie oczywiście zorganizowałam, zapraszając na nie również Psycholożkę Ewy i Piotrka. Wyobraźcie sobie, że te Ciocie poświęciły pół soboty, żeby czegoś się nauczyć – i zrobiły to przede wszystkim dla mojego syna.

I wprawdzie Piotrek niedługo potem odszedł ze żłobka, a Ciocie pewnie nie zdążyły przetestować na nim całej nowej wiedzy – wiem, że pewnie jeszcze kiedyś będą miały okazję. I jestem im ogromnie wdzięczna – i ogromnie wzruszona – że były wobec Piotrka tak ciepłe i pełne serca. Takich cioć (wychowawczyń, nauczycielek czy terapeutek) życzyłabym wszystkim dzieciom, nie tylko tych ze specjalnymi potrzebami. Takiej postawy i wsparcia ze strony placówki życzyłabym wszystkim rodzicom, którzy przechodzą przez proces diagnozowania swojego dziecka.

Kwiatki, które zaniósł Paniom Piotrek na pożegnanie 🙂

PS. Długo zastanawiałam się, czy podać tu nazwę naszego Żłobka. Nie lubię reklamować w swoich wpisach konkretnych miejsc czy produktów – za bardzo mi się to kojarzy z byciem „zawodowym” blogerem, który reklamuje, bo mu za to zapłacili;) Poza tym wiem, że akurat ten Żłobek reklamy nie potrzebuje – zawsze ma chętnych, a na miejsce trzeba u nich zazwyczaj czekać. Potem pomyślałam sobie jednak, że chciałabym, żeby inni w pełni zdawali sobie sprawę z tego, z jak fantastycznym miejscem mają do czynienia. Wrzucam więc nazwę i adres. I liczę na to, że ktoś kiedyś – googlając opinie o tym Żłobku – znajdzie ten wpis 🙂

Niepubliczny żłobek Kółko Graniaste, ul. Farysa 33, Warszawa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s