Być jeżem

Być jeżem

Grudzień w szkole Ewy zdecydowanie nie należał do najłatwiejszych (zresztą, grudzień chyba nigdy nie jest spokojny:)). Najpierw przetoczyła się u nich fala jakiejś zarazy – były dni, kiedy w klasie Ewy nie było chyba nikogo, łącznie z Panią Wychowawczynią. Na szczęście w połowie miesiąca większość klasy Ewy była już wychorowana, można więc było zacząć próby do świątecznego koncertu.

W dniu pierwszej próby Ewa zakomunikowała mi, że będzie grać jeżyka, który zapada w sen zimowy, no i że potrzebuje przebrania. Rola jakby stworzona dla mojej córki (nie ma to jak „zapaść w sen zimowy” i PRZELEŻEĆ cały występ), zamiast więc analizować kontekst („od kiedy jeże występują w świątecznych, zimowych przedstawieniach?”) przeszłam płynnie do planowania zakupów niezbędnych do przygotowania stroju. Na szczęście metodologię miałam gotową, gdyż kiedyś już jej taki strój robiłam – zresztą, teraz nosi go Piotrek, tak po prostu, bez okazji.

Później, dzięki Pani Wychowawczyni, dostałam więcej szczegółów na temat genezy tej jakże ważkiej roli. Otóż Ewa, najwyraźniej nie chcąc angażować się śpiewanie, sama sobie tę rolę wymyśliła i zaproponowała Paniom w czasie próby. Panie mogły w tym momencie powiedzieć, że scenariusz już jest i ma nie wymyślać, że role są ustalone, a w ogóle to jeże są charakterystyczne dla jesiennych występów, a teraz jest zima i jeży „ni-ma”.

Mogły. Ale nie, Panie stwierdziły: „musimy ten pomysł wykorzystać” (nie moje słowa, Wychowawczyni).

No więc w przedstawieniu pojawiła się rola jeża. Kilka dni później było tych ról już dwie, bo Ewa zaproponowała ją również koledze, który najwyraźniej też nie miał ochoty śpiewać.

Dawno nie widziałam Ewy tak podekscytowanej. Wymyśliła dla swojego jeża imię („Pani Hogi”), ćwiczyła ruchy jeżowego pyszczka, opowiadała, że jej kolega będzie grał męża Pani Hogi i że razem będą się zagrzebywać w swojej jeżowej kupce liści. Nie wiem, jak na te opowieści zareagował „Pan Hogi”, mam jednak nadzieję, że nie żałował, że dał się w to wszystko wkręcić 🙂

W ten czwartek odbył się koncert. Każdy miał swoją rolę – taką jaką chciał. Jeż-Ewa zarówno tańczył (co mi osobiście przypominało skrzyżowanie hołubca ze stepowaniem :)), jak i spał w swoim jeżowym kąciku. Jeż-Ewa wrócił zadowolony do domu, bardzo z siebie dumny.

Dobrze jest być takim jeżem.

Nie zawsze mamy możliwość angażować się we wszystkie aktywności z takim zaangażowaniem jak inni. Szczególnie, jeśli jest głośno, tłoczno i intensywnie. Na przykład w święta. Czasem mamy ochotę stanąć sobie z boku, odpocząć, a nawet zwinąć się w nastroszoną igłami kulkę i po prostu się wyłączyć.

Dobrze jest być w miejscu i wśród ludzi, którzy takich nas akceptują. Zarówno wywijających hołubce jak i zwiniętych w kulkę. Nie krzywią się, nie próbują zmienić, po prostu pozwalają nam być.

Właśnie tego chciałabym życzyć Wam w te Święta: żebyście mieli wokół siebie (i swoich dzieci) takich ludzi. I żebyście sami pozwalali sobie być takim jeżem 🦔 ❤️

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s