Bywa i tak

Bywa i tak

Weekendy są po to, żeby się „odchamić”. Facebook i blogi zalane zdjęciami znajomych – z dzieckiem w Łazienkach, Wilanowie, muzeum takim-a-takim, z koncertów muzyki poważnej i warsztatów medytacji. No to człowiek też by chciał tak samo, żeby później nie było, że jedynym odwiedzanym przez nas miejscem jest sala zabaw w Arkadii i kino (i to bynajmniej nie z filmami alternatywnymi:)).

No to poszliśmy. Tym razem było dosyć niskobudżetowo – wybraliśmy się bowiem na poranek muzyczny „Rozśpiewane SMYki w świecie MUzyki”.

Wszystko zaczęło się od tego, że pomyliliśmy miejsce. A dokładniej – ja pomyliłam. O koncercie dowiedziałam się z ulotki, którą znalazłam w naszej bibliotece, później przypomniał mi o tym wpis na stronie biblioteki – no więc założyłam, że tam właśnie koncert się odbędzie. Dopiero na miejscu tknęło mnie, że jest przecież niedziela, a w niedzielę biblioteka zamknięta – więc może koncert ma być w innym miejscu?

I był. W Urzędzie Dzielnicy.

PRAWIE zdążyliśmy na czas. To znaczy bylibyśmy punktualnie, gdybyśmy od razu wiedzieli, gdzie iść – a tak kilka minut zajęło nam odnalezienie odpowiedniego, otwartego wejścia.

Ewie bardzo podobało się śpiewanie i zabawy ruchowe. Występ duetu chłopców grających na trąbce i akordeonie – już nieco mniej (to chyba kwestia repertuaru).

Ale prawdziwy problem pojawił się wtedy, kiedy kilka metrów od niej nagle zaczęło płakać małe dziecko. W tym momencie zarządziła natychmiastowy odwrót – i niewiele mogliśmy zrobić, żeby ją przekonać do pozostania. Sama w pewnym momencie prawie zaczęła płakać. I w sumie do teraz nie wiem, czy bardziej stresował ją dźwięk, czy może świadomość, że obok niej ktoś cierpi?

Są różne dni. Czasami na dziecko najlepiej działa tumiwisizm rodziców, pójście „na żywioł”, brak planu. I wszystko jest ok, wszystko się udaje. Innymi razy jedyną opcją jest szczegółowy plan, realizowany punkt po punkcie.

Problem w tym, że nie da się określić, w której sytuacji dane podejście zadziała. I bywa tak, że nawet jeśli człowiek zrobi wszystko idealnie, to stanie się coś, co i tak sprawi, że wszystko się rypnie i trzeba będzie zarządzać natychmiastową ewakuację. Zresztą – równie dobrze nic może się nie wydarzyć. A i tak będzie źle. Bo plamy na słońcu, faza księżyca, lewa noga postawiona rano przed prawą…

Tak bywa.

Ale – trzeba próbować:)

PS. Po południu natomiast sposób spędzania przez naszą córkę wolnego czasu „skręcił” w nieco inne rejony. Najpierw był trening gry w baseball (przy pomocy zakupionego wcześniej na wyprzedaży w Biedronce kija bejsbolowego – miękkiego, żeby nie było!), a później skakanie w samych majtkach do piaskownicy wypełnionej błotem i wodą.

Równowaga musi być zachowana:)

4 myśli w temacie “Bywa i tak

  1. Wiesz… młody (8 lat w październiku) nadal jak w okolicy znajdzie się ryczące dziecko, to robi w tył zwrot i nie ma opcji. A potem zaciągnąć go ponownie na tego typu imprezę jest 3 razy ciężej (Mamo, ale jak znowu tam jakieś dzieci będą płakać?! Kuzyna zaakceptował jak ten skończył 5 lat… wcześniej przy każdej wizycie u nich i ich u nas konieczne było 3P: przepracowywać, przekonywać, przekupywać. Fakt, że kuzyn jest dość głośny.

    Polubienie

    1. Cały dowcip polega jednak na tym, ze za kilka miesięcy będziemy mieć takiego płaczącego osobnika w domu. Więc już teraz staramy się tłumaczyć, że dzieci tak mają, że nie potrafią mówić, że tak komunikują, jak czegoś chcą. Jeśli to będzie problem sensoryczny – no to pewnie będziemy szukać sposobów na radzenie sobie z hałasem (słuchawki wyciszające?). Będzie ciekawie:)

      Polubienie

      1. Myśmy też tłumaczyli, ćwiczyli, testowali wytrzymałość (jak długo wytrzyma bez ataku paniki – kontrolowanie i tak, żeby absolutnie nie przesadzić) – i jest lepiej, nie powiem. Ale nadal pierwotnym odruchem jest ucieczka.
        Nie wiem jakie macie warunki lokalowe – dobrze byłoby jakby Ewa miała jakieś swoje miejsce, jak najbardziej oddalone od „źródła dźwięku”, żeby mogła w razie czego się chociaż trochę odizolować. Zamknąć drzwi, wyciszyć…
        A u nas się słuchawki sprawdziły w miarę nieźle, ale okazało się, że to nie tylko problem z sensoryką, więc całkiem nie udało się obejść.

        Polubienie

      2. Na szczęście będzie miała osobny pokój, więc jakoś to ogarniemy – żeby miała możliwość odpoczynku od „źródła stresu”. To co mogę zrobić teraz, to powoli uświadamiać jej, ze takie sytuacje bedą miały miejsce (żeby nie było tak, że ją to kompletnie zaskoczy).

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s