Nie marudzimy

Nie marudzimy

Po całym dniu – tym ze słoikami w roli głównej – wracamy we czwórkę do domu. Ewa zaczyna marudzić (w czym nie ma w sumie nic dziwnego, bo upał również jej zaczyna dawać się we znaki).

– A gdzie jedziemy?

– Do domu.

– Nie chcę do domu! Chcę gdzieś indziej! Chcę coś zjeść!!

– No to pojedziemy do domu i w domu zjesz zupę.

– Nie chcę zupy! Chcę coś innego!

W tym momencie trochę mi się przelało i w podobnym tonie do tego, którego używała ona, zaczęłam swoje żale.

– A ja jestem zmęczona! I boli mnie głowa! I mi gorąco, cała się lepię! I Piotrek dzisiaj ciągle ulewa, dwa razy go musiałam przebierać! I kupiłam złe słoiki! I moja córka ciągle marudzi!!

Chwila ciszy. Nagle z siedzenia obok słyszę, ciągle tym samym tonem:

– Przepraszam!!

– No!!!

– Od teraz nie marudzimy!!

– Dobrze!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s