Na wszelki wypadek

Na wszelki wypadek

Dawno temu w jakimś artykule natrafiłam na następujące statystyki: 48% dzieci ze spektrum autyzmu podejmuje próbę ucieczki z domu. Ponad jedna trzecia dzieci, które uciekły, nie jest w stanie powiedzieć swojego nazwiska, adresu czy numeru telefonu do rodzica. 58% rodziców wymienia ucieczki wśród najbardziej stresujących kwestii związanych ze spektrum autyzmu swojego dziecka.*

Póki co, ryzyko takiej ucieczki przez Ewę jest raczej małe – Ewa jest w zasadzie non stop pilnowana, nie jest w stanie sama wyjść z mieszkania czy z przedszkola (nie sięga do zamka/domofonu). Jest też na tyle mała, że w razie, gdyby jednak gdzieś się zgubiła – to raczej szybko ktoś zainteresowałby się samotną czterolatką i przynajmniej postarał się ją zatrzymać/spacyfikować/zawiadomiłby policję.

Z rozmów na różnych grupach wiem, że prawdziwy problem pojawia się później – wtedy, kiedy dziecko jest już na tyle duże, że jego obecność na ulicy bez towarzystwa dorosłego nikogo nie dziwi. Jeżeli osoba z ASD nie komunikuje, a do tego unika kontaktu z obcymi – no, to wtedy poszukiwania takiego osobnika mogą trwać długo. To trochę tak jak z osobą z demencją czy Alzcheimerem – nikogo nie dziwi starsza pani spacerująca po mieście, i dopóki nie zrobi czegoś dziwnego, to nikt raczej nie będzie starał się jej zaczepiać.

O tym, jak duży jest to dla niektórych rodziców problem może świadczyć to, że w dyskusjach na temat ucieczek pojawia się cała masa pomysłów, w jaki sposób monitorować miejsce pobytu dziecka (często już dorosłego, ale niskofunkcjonującego) – od różnego rodzaju telefonów komórkowych czy zegarków z GPS, aż po chipy z GPS wszczepiane pod skórę. I nikogo w zasadzie te chipy nie bulwersują.

Pomimo tego, że Ewa póki co nie przejawia tendencji do uciekania, a jej zdolności komunikacyjne rosną w zasadzie z każdym dniem (co dodatkowo „poprawia” jej sytuację w przypadku zgubienia czy ucieczki), staramy się jednak zabezpieczyć na wypadek, gdyby jednak do czegoś takiego doszło. Już dawno temu Dziadek Grzegorz zakupił Ewie specjalny telefono-zegarek z GPS (póki co jeszcze go nie używamy – ciężko byłoby jej mieć go ciągle na sobie – ale przyjdzie taki dzień). Przerabiamy książeczki o tym, co zrobić, jak Ewa się zgubi, czy jak ktoś nieznajomy będzie ją zaczepiał (bo może być i tak) – tutaj polecam serię „Mądra Mysz”. Większość ubrań Ewy jest podpisana, a jak lecieliśmy do Barcelony, to Dawid porozkładał Ewie po kieszeniach karteczki z jej nazwiskiem i naszymi numerami telefonów. Rozmawialiśmy też wtedy o tym, jak po angielsku powiedzieć, jak ma na imię:)

No i od jakiegoś czasu uskuteczniam coś, co nazwałam „Incepcją”. Jak kładę Ewę spać i przychodzi do opowiadania bajki, to niezależnie od tego, o czym ma być ta bajka, zaczynam ją mniej więcej tak:

„W Warszawie, przy ulicy Takiej-a-takiej, numer tyle-i-tyle, mieszkała Ewa M…, nazywana czasem Królewną Śmieszką…”

Robiłam to przez jakiś czas, bez sprawdzania, czy Ewa pamięta. Któregoś dnia, kiedy siedzieliśmy przy obiedzie, zapytałam Ewę, gdzie mieszka. Wyrecytowała adres:)

Od jakiegoś czasu do całej historii dodaję również: „…jeśli Ewa chce zadzwonić do swojej mamy, to wystukuje na telefonie numer: 508 XXX XXX.”.

Wczoraj sprawdziliśmy – mój numer telefonu też pamięta (co czyni ją jedyną – oprócz mnie – osobą, która ten numer zna na pamięć:)). Jest dobrze:)

dsc_0022_1

PS. Zdjęcie w tej notce nijak się ma do jej tematu, ale jak się dobrze przyjrzycie, to zobaczycie Ewę na łyżwach:)

*) http://nationalautismassociation.org/resources/autism-safety-facts/ 

7 myśli w temacie “Na wszelki wypadek

  1. My tez przerabiamy serie „mądra mysz”, książkę o nie korzystaniu z pomocy nieznajomego czytałam juz milion razy, a nie wiem ile czytaj ja tata. I jaki efekt?? A No taki ze podczas ostatniej naszej wizyty w hm moja corka zaczepiła chyba wszystkich i każdemu opowiedziała jakaś historie ze swojego życia :/ chyba słabo nam idzie ta edukacja

    Polubienie

    1. Towarzyskie masz dziecko, co zrobić:) A może po prostu przy Tobie mniej się boi?
      A co do zaczepiania przez nieznajomych, to gdzieś ostatnio widziałam serię zasad, o których powinno się powiedzieć dziecku – w stylu, że jak się zgubisz, to zaczep jakąś mamę z dzieckiem, albo, jak jedzie za Tobą samochód, to zacznij biec w przeciwnym kierunku (samochód straci trochę czasu na zawracanie). Jak znajdę, to wkleję:)

      Polubienie

      1. O, fajne te zasady. Podrzuć jak znajdziesz.
        Dziecko mam towarzyskie i to pewnie dobrze ale ostatnio kilka razy sama z nia wyszłam i widze ze ona jest grzeczna i nie wyjdzie sama ze sklepu czy innego miejsca. Ale mam poważne obawy ze ktoś mógł by ja wyprowadzić. Przerabianie książki nic tu nie daje. Muszę to jakos inaczej rozegrać

        Polubienie

  2. My też przerabialiśmy różne scenariusze pt: „co zrobić jak się zgubisz”, ale nie testowaliśmy tego w praktyce (oczywiście nie „gubiąc” dziecka naprawdę, umawia się z kimś znajomym, ale kogo dziecko nie zna) i trochę się obawiam, że teoria teorią, a w praktyce może być różnie, zwłaszcza jak dojdzie panika. Ale młody mój numer telefonu zna na pamięć, tak na wszelki wypadek.
    A ten zegarek z gps jaki macie – testowaliście go sami, nawet jeśli Ewa jeszcze nie używa? Bo ja się właśnie nad czymś takim zastanawiam od jakiegoś czasu, młody już w sumie zegarek mógłby nosić.

    Polubienie

    1. Ja cały czas przymierzam się do zrobienia takiego testu w sali zabaw – muszę kiedyś poprosić kogoś z obsługi, żeby wezwali ją przez megafon, że „mama czeka przy barze/w recepcji”. Ciekawa jestem, czy przyjdzie? No i adres i numer telefonu potrafi powiedzieć póki co w warunkach „domowych”, też nie wiem, jak by to wyglądało w stresie. Szczególnie, że ona ciągle jeszcze nie rozpoznaje dobrze cyfr, więc numer telefonu może tylko podyktować. No ale to już zawsze jakiś początek.

      Jeśli chodzi o zegarek, to mamy Wristy. Duży plus jest taki, że nie musi być noszony jako zegarek (u nas to byłby pewnie problem) – może być noszony na pasku na szyi albo przypięty klipsem. Minus – i o tym zazwyczaj nigdzie się nie pisze – że aby ten zegarek działał (i większość jemu podobnych), trzeba wykupić sobie usługę „Bezpieczna rodzina” (chyba tak się nazywa). To jest usługa na smartfona rodzica, do której wbija się numer telefonu dziecka (sam telefon może być dowolny, byle z GPS) i można monitorować jego pozycję. Próbowałam raz – aplikacja przez kilka godzin próbowała znaleźć telefon, który leżał w domu, i jej nie wyszło:/ No i – abonament kosztuje z tego co pamiętam ponad 20 zł, więc jednak sporo.

      Z tego co słyszałam, to w Stanach znowu ktoś się przymierzał do tego typu produktu i chyba wymyślili coś, co nie opiera się na sieci GPS, przez co opłaty są tańsze. Ale ostatnio nie zgłębiałam tematu.

      Polubienie

      1. Do iPhona można dokupić takie akcesorium które pomaga zlokalizować np klucze. Ma to jakis tam zasięg, nie duzy ale przy założeniu ze dziecko zagubi sie na sali zabaw, w sklepie to po powinno działać. Kiedyś o tymczytalalm to lokalizowano na zasadzie pikania bardziej lub mniej intensywnego

        Polubienie

  3. Mój Franek też już mi się kiedyś zgubił. Niestety, ta sytuacja uzmysłowiła mi, że póki co mogę polegać tylko sobie lub na innych dorosłych, na ich pomoc liczyć, bo synek idzie przed siebie nie zważając na to, gdzie jestem JA. Na większe wyjścia zakładam mu opaskę na rączkę z numerem telefonu do mnie. Po tym, jak mi się zgubił i szukało go pół podwórka, sąsiedzi itd. tłumaczyłam mu wiele razy, że mama się martwi, że musi patrzeć czy nie jest już za daleko od mamy, że może się zgubić i nie znajdzie drogi do domu itd. Zero efektu. Niedługo potem znów poszedł sobie w siną dal. Najgorsze jest to, że mój krzyk za nim nie powoduje prawie żadnej reakcji, mogę sobie wołać ile chcę. Jedyna szansa w dobiegnięciu do niego, i złapaniu za ramię, żeby dotarło do niego, że mi się zgubił. A tu warunkiem jest to, żebym nie straciła go z oczu. Strasznie mnie to stresuje, jeśli jesteśmy gdzieś w tłumie, w większej przestrzeni.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s