Weekendowe próby wychowywania

Weekendowe próby wychowywania

W zeszłym tygodniu byłam w Synapsisie na spotkaniu autorskim z Rock’n’Rollowy Autyzm Tata, który wydał ostatnio książkę „Słowo na A”. I jedną z rzeczy, które zapamiętałam z tego spotkania jest to, że rodzic nie musi być terapeutą swojego dziecka, ale ważne, żeby chociaż nauczył je wkładać buty i zapinać bluzę – i to już bardzo ułatwi terapeucie czy wychowawcy pracę z dzieckiem:)

Jest to filozofia, z którą jak najbardziej się zgadzam – trzeba nauczyć dziecko jak największej samodzielności, stąd te nasze wszystkie wycieczki i motywowanie Ewy na przykład to tego, żeby sama kupiła sobie ciastko w sklepiku (przy okazji – wczoraj jej się to udało, sama zagadała, wybrała ciastko i zapłaciła:)). Ale ubieranie się – z tym mamy ostatnio gigantyczny problem. I nawet nie chodzi o to, że Ewa nie potrafi sobie założyć sama skarpetek czy koszulki, ale o to, że jej się nie chce. Nic jej się nie chce i ciągle jest na „nie”.

W tygodniu staram się ją namawiać do samodzielnego ubrania się, ale ostatnio w większości przypadków kończy się w ten sposób, że albo pokazuję „mobilizator” w postaci telefonu z grą, który zostaje udostępniony po założeniu jakiejś konkretnej części odzieży, albo wręcz wtykam jej ten „mobilizator” w ręce i ubieram ją sama. W przeciwnym wypadku jest jęk, że „nie chcę do przedszkola”, „w przedszkolu jest nudno”, „chcę spać”, „boli mnie rączka/nóżka/brzuszek/włosek”, „nie chcę zakładać majtek/koszulki/spodni”, „chcę inne” („te?” „nie, inne!”). Potrafi tak przez cały ranek, aż nie mamy już za bardzo czasu, żeby prowadzić dyskusje, bo trzeba się po prostu zbierać i wychodzić.

W weekendy czasu jest nieco więcej, więc możemy pozwolić sobie na rozwiązanie pod tytułem: „to jak się ubierzesz to pojedziemy na basen”. Basen znajduje się u Ewy w kategorii „rozrywka”, więc powinien skutecznie zrekompensować niewygody związane z koniecznością ruszenia się z kanapy i ubrania się.

Czas od postawienia ultimatum do ostatecznego wyjścia z domu: prawie 5 godzin. A mieliśmy pójść w miejsce, które Ewa bardzo lubi i które samo w sobie jest atrakcją!

Mimo wszystko jednak dzień nie był tak całkowicie pozbawiony sukcesów. Oprócz wspomnianego wcześniej debiutu w zakresie nawiązywania dialogu z Panią-Sprzedającą-Ciastka-w-Sklepiku, Ewa wdała się również w rozmowę w szatni, z mamą pewnej dziewczynki.

Pani (widząc koszulkę z Nemo, w którą ubrana była Ewa), do swojej córki: Popatrz, dziewczynka ma Nemo!

Ewa spojrzała na swoją koszulkę, uśmiechnęła się do siebie, po czym podniosła wzrok na dziewczynkę i dojrzawszy w jej ręku soczek z Elsą): Co ty masz? 

Pani (dziewczynka była zajęta piciem): Soczek. 

Ewa: Z Elsą!

Pani: Tak, z Elsą. 

Ewa: Lubię soczek! O, masz banana! 

Pani: Lubisz banany? 

Ewa: Tak! 

Za każdym razem, kiedy widzę Ewę nawiązującą z kimś kontakt, prowadzącą tak rozbudowany dialog, myślę sobie: „jest bardziej kontaktowa ode mnie, więc na pewno poradzi sobie w życiu” 🙂

 

[Na zdjęciu – Ewa goniącą łyskę. O tym, że to łyska, wiemy oczywiście od Babci Jadzi, same takie mądre nie jesteśmy (ja ją początkowo sklasyfikowałam jako „dziwną czarną kaczkę z białym czymś na głowie”). Znowu byłyśmy dzisiaj karmić kaczki;)]

2 myśli w temacie “Weekendowe próby wychowywania

  1. Nie wiem jak wygląda u was to ubieranie konkretnie, ale jak młody był na tym etapie (teraz – pomijając to, że zdarza mu się nie zwracać uwagi gdzie przód, gdzie tył, również w przypadku spodni – ubiera się sam i nawet sam sobie weźmie rzeczy z szuflad) dobrze działało przygotowanie dwóch zestawów i propozycja, żeby wybrał to albo to. Nie „co chcesz”, czy „które inne”, bo to skutkowało mniej więcej tym co opisujesz. Dwie konkretne propozycje, więc wybór jest, ale też nie za duży, więc nie rozprasza 😉
    A ze skarpetkami walczyliśmy dłuuuugo i jeszcze na dodatek odpadały wszystkie z wzorkami, bo mają „włosy” i gryzą 😉 Ale jak najbardziej mu się podobały takie, zwłaszcza z ulubionymi bohaterami. Tylko zakładać je trzeba było tak, żeby nie gryzły – i to już było nie do przejścia 😉 A potem hitem okazały się skarpetki z nazwami dni tygodnia i w ogóle problem zniknął 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s